Buchalteria elementarnych wartości

Robinson Kruzoe podczas swojej samotności robił zapiski, były one o tyle ciekawe, że przypominają notatnik buchaltera:

„Porównywałem złe z dobrem i jakby rachunek kupiecki zapisywałem tak:

Złe

Przebywam na pustej wyspie

Pędzę życie pustelnicze

Nie mam odzieży

Nie mam do kogo przemówić

 

Dobre

Ale żyję i nie utonąłem

Ale nie umarłem z głodu

Ale mieszkam w krajach gorących

Ale za to dobry Bóg pozwolił mi zabrać z rozbitego okrętu wiele rzeczy pożytecznych”

 

Zamiast marzeń

mały Daniel (późniejszy autor Kruzoe) znosił do domu gwoździe i szpilki znalezione na ulicy. Był praktyczny, nie miał wybujałych pragnień, były one skromne, tak skromne, że pokrywały się z rzeczywistością. Będąc dzieckiem postanowił przepisać Biblię, zajęcie to tak bardzo go pochłonęło, że całe dnie spędzał nad zeszytem. Pozostawiony sam sobie starał się nie zwariować. Drżał przed nocą. Nocą nawiedzały go koszmary.

Jako dojrzały człowiek

zwiedził Hiszpanię, Portugalię i Włochy. W Rzymie dziwił się, dlaczego do niczego niezdatnych ruin nie zastąpiono uczciwymi kramami; w Alpach nie posiadał się ze zdumienia, po co Bóg łańcuchem granitu przeciął drogi kupieckich karawan. Stalaktytowe groty wydawały się mu na równi interesujące, co bezużyteczne.

Strach odbiera rozum człowiekowi

lęki Robinsona są irracjonalne i na „wskroś” nerwicowe. Według własnych słów, Robinson „podobny był owym bajarzom, co wymyślają historie o duchach i upiorach dla przestraszenia innych, a później sami drżą ze strachu (…) obawa przed niebezpieczeństwem stokroć gorsza jest niż samo niebezpieczeństwo”. Rousseau stawiał Robinsona ponad Arystotelesa i Pliniusza i najwyraźniej przeoczył nerwowy charakter swojego bohatera, który na każde drzewo spoglądał nieufnie.

Człowiek pozostawiony sam sobie

podobno ma tendencję do uwstecznienia się. Przekreśla jednym machnięciem całe wieki ewolucji, zapomina ludzką mowę i upodobnia się do zwierzęcia. Tak się stało z pierwowzorem Robinsona niejakim Aleksandrem Selkirkiem, którego za niesubordynację wysadzono na bezludnej wyspie, a te w przeciągu czterech lat zdziczał tak bardzo, że wydawał się dzikszy niż zwierzęta, których skóry nosił na swoim grzbiecie, stwierdził kapitan statku, który odnalazł go na wyspie.

Dlatego historię Robinsona niektórzy uważają za bajkę, gdyż w tak trudnym położeniu człowiek nie mógłby się rozwinąć tak bardzo jak Robinson, na którego widok kapitan okrętu zawołał: „Jesteś człowiekiem śmiertelnym, czy Aniołem zesłanym od Boga”.

Nie tak szybko z krytyką

Mały Defoe zafascynowany był Biblią. „Wzywaj mnie w godzinach utrapienia swego, a wybawię cię i sławić będziesz imię moje” – oto pierwsze słowa, jakie odczytał Robinson w Biblii otwartej na chybił trafił. Może tutaj tkwi tajemnica siły Robinsona?

Bądźcie z nami!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather