Dusza opowieści

                                                                      

„Z powrotem do uszatej sowy” to zbiór opowiadań węgierskiego prozaika Adama Badora. To bardzo krótkie opowiadanka, niektóre wręcz króciuteńkie. Niektórych taka forma drażni i nie zasiadają do książki, jeżeli ta ma mniej stron niż 300. Wydawnictwa także chętniej interesują się tekstami obszernymi, to samo się tyczy agentów literackich. Tymczasem krótkie opowiadania są na dzisiejsze, pośpieszne czasy wręcz wymarzone.

Mądrej głowie dość dwa słowie

 Bador oszczędny w wypowiedzi zwraca uwagę na maleńkie elementy rzeczywistości, które zwykle pomijamy w naszej gonitwie. Ale nie jest natarczywy w tym pokazywaniu, nie robi tego rubasznie, nonszalancko czy kiczowato. Jego narracja jest rzeczowa, konkretna i jasna.

Nie każdy potrafi napisać dobre opowiadanie. Tym bardziej niewielu jest pisarzy, którzy potrafią stworzyć doskonałą króciutką historię. King na przykład, nawet jeśli napisze opowiadanie to liczy ono przynajmniej pięćdziesiąt stron i sam uważa, że krótsze nie mają sensu. Ten, kto rozsmakował się w pisaniu powieści może nie lubić narracyjnych obrazków.

Tajemnica

„(…) Albo po prostu sam nastrój. Coś, czego nie można sobie z góry zaplanować i ustalić. I właśnie to nieuchwytne coś, ten tajemniczy powiew jest duszą opowieści. I jeśli to coś nie krąży wkoło nas w powietrzu, lepiej nie przymuszać się do pracy (…)”, mówi o swoim pisaniu autor.

Weźmy pierwsze z brzegu „Egzekucja”. Samo słowo poraża. Żołnierz ma być rozstrzelany. Sierżant zakłada mu chustkę na oczy, ten się broni, nie chce. „Chcę widzieć, jak do mnie strzelacie”, upiera się żołnierz. I kolejne zdania, krążą wokół tego, że w regulaminie tak jest, że chustka musi być, jednak żołnierz veto, przy okazji tych wypowiedzi, dowiadujemy się, że chustka na oczach faktycznie robi złe wrażenie, dla tego komu się ją zakłada.

 Ciuciubabka

 Każdy zna tę zabawę, ale czy jest przyjemnie z zamkniętymi oczami potykać się po lesie, ogrodzie czy pokoju? Kiedy inni popychają człowieka, a on nawet nie wie, kto go szarpie. Jest coś w tej zabawie neurotycznego, niezdrowego. Łatwo przekroczyć granicę zabawy przestajemy.

Zawiązywanie oczu daje złe przeczucia

 Stwierdza w końcu sierżant. Pozwalają w końcu żołnierzowi umrzeć bez chustki na oczach. „Tak to sobie wyobrażał i chciał się przekonać, czy mu się uda. W niezwykłej ciszy wydawało się, że z cichym pluskotem poruszyło się odbicie chmur w strużkach wody między kamieniami. Niebo bielało, stawało się niemal mleczne i naraz poczuł, że wraz z ciszą przenika go lodowate zimno, że wchodzi w niego bez reszty wraz z utratą poczucia rzeczywistości. – Amen – powiedział sierżant.” Wspaniałe.

 Po co zawiązuje się oczy skazańcom?

 Czy dla dobra umierającego, czy dla dobra strzelających do niego ludzi? Takie opowiadanie niezwykle mocno oddziałuje na wyobraźnie. Momentalnie człowiek wyobraża sobie, że staje przed plutonem egzekucyjnym, że za moment już go nie będzie, co poczuje, czy coś poczuje, czy tylko straci kontakt z rzeczywistością, czy śmierć boli. Jak to jest nie istnieć?  Na pewno żal umierać. Bo można by jeszcze tyle zrobić, żal słońca i bzyczenia much, grzmotów burzy i zapachu siana, woni deszczu, oddechu drugiego człowieka. I pytaniom nie ma końca.

Do jutra!

Adam Bador „Z powrotem do uszatej sowy”, Wydawnictwo Czarne, 2007.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather