Pozowanie

Pewnego dnia, będąc na drugim roku studiów szłam ul. Franciszkanską w Krakowie. Dźwigałam w ramionach kilkanaście książek, miałam na sobie sztruksową spódnicę na szelki a na stopach trzewiki, czyli nic ciekawego. No, może poza długimi, rudymi włosami. Nagle zatrzymała mnie dziewczyna z aparatem, była zdenerwowana. Prosziła żebym poczekała, jednocześnie jojcząc chłopakowi, z którym szła, że na pewno nie posłucham. Stałam już od kilku minut a ta nadal jojczyła. W końcu załapała, ale zaraz zaczęła sie martwić, że na pewno się nie zgodzę na fotkę, zgodziłam się. Uznałam, że jej to potrzebne na zaliczenie. Tych fotek nie zobaczyłam nigdy. Poniżej zdjęcia z przejazdu husarii przez Kraków. Robienie zdjęć obiektom poruszajacym się, na których ruch nie mamy wpływu jest niezwykle trudne, przynajmniej dla mnie.