Karta przetargowa – oko w oko z debiutem

 

W „Zaczynając od moich ulic” Czesław Miłosz wspomina młodą pisarkę, która umrze na raka. Nazywała się Sorana Gurian i nim zmarła opublikowała dwie powieści, jedna z nich opowiadała o codziennych zmaganiach z chorobą. Miłosz wspomina o niej nie, jako o kimś ważnym, ale dlatego, że czytała Szestowa. Reszta tekstu poświęcona jest właśnie jemu.

Debiut stwarza oczekiwanie           

 Wówczas w młodym środowisku literackim Soranie, jako nielicznej udało się zaistnieć, jako pisarz, i gdyby nie choroba pewnie uważałaby się za szczęściarę. Bo jej wydawca chętnie publikował to, co pisała, bo miała takiego wydawcę i nie musiała już stawać na głowie, żeby kogoś zainteresować swoim pisarstwem. Ale umarła.

Umarła młodo. Nie zdążyła wiele przeżyć ani napisać i dzisiaj, (wcześniej ) niedługo po jej śmierci z pewnością już o jej tekstach nie pamiętano, a dzisiaj nie wiemy kim była. Sorane zapadła w pamięć ze względu na to właśnie, że los nie pozwolił się jej wykazać. Czymś zadebiutowała, ale debiut może tylko tyle, że stworzy oczekiwanie, zainteresuje, wzbudzi ciekawość, może dobrze rokować, ale to za mało by o twórcy pamiętano. Bo dopiero go poznano, jeszcze się nie wie w jakim kierunku pójdzie, czy pociągnie nas za sobą, czy dojrzeje z biegiem czasu, nabierze kolorów, czy pokraśnieje czy tylko skórka mu sparcieje i stanie się „ulęgołkiem”.

Debiut to początek

 Taka wskazówka dla debiutanta, że może iść w danym kierunku, ale nie gwarantuje niczego. Daje szansę, ale co się z nią zrobi pozostaje w rękach autora. Może się okazać, że nic więcej  nie zrobi. Bo było to tylko jednorazową zabawą. Jak w przypadku Harper Lee autorki „Zabić drozda”.

Po kres świata w pamięci potomnych

Bo jej debiut dzisiaj uznany jest za arcydzieło. W 1960 roku, kiedy ją wydano szybko stała się bestsellerem, została uhonorowana Nagrodą Pulitzera. No i bądź tu mądrym. Czasem wystarczy tylko jeden tekst, a społeczeństwo współczesne i potomni zapamiętają człowieka na zawsze.

Stephen King dziwi się, jak można napisać tak dobrą książkę i przez kolejne dni życia już nic więcej nie napisać. Nas to również dziwi.

Do następnego!

Stephen King „Jak pisać pamiętnik rzemieślnika” Prószyński i S-ka SA, Warszawa 2008.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather