Kiedy bohater książki wchodzi w nasze życie

Billy to sukinsyn. Choć uważa, że jest dobrym człowiekiem. Jest słaby i żałosny. Pochodzi z „Chudszego” S. Kinga. Jest bystry i potrafi zadbać o siebie, o robotę, jako prawnik odnosi sukcesy na tyle wielkie, że jest obrzydliwie bogaty i jedynym jego problemem jest tusza. Sto trzydzieści kilo na czczo. Po wypróżnieniu. I może jeszcze palenie żony. Trzy paczki dziennie. Zresztą, kto by to zliczył, a ona i tak nigdy prawdy mu nie mówi. Ale irytuje go. On rzucił! Rzucił to draństwo i przytył. Jakoś tak od razu.

Wiedzieliśmy, że to on, jak tylko stanął w drzwiach. Aga ścierała bar, lśnił już jak złoto, ale przykaz miała; po każdym kliencie. Bo odciski palców zostawiają. – A my złotko – powiedział jej rano szef wprost do ucha, aż jego oddech poczuła w gardle – nie jesteśmy psiakrew! komendą policji, żeby odciski magazynować!

Szedł powoli. Zbyt wolno, jak na zwykłego klienta. Słońce świeciło mu w plecy, a barmance w oczy. Kiedy usiadł. Stęknął. Potem rozejrzał się po butelkach za jej plecami. Świnia! Mówiło jej spojrzenie. Wydęła usta i oparła dłonie na biodrach. Ścierka swoim końcem zamiatała podłogę. Żebym tylko tak mogła, żebym tylko mogła mu powiedzieć, żebym tylko nie była w pracy, to bym mogła. Gdybym wiedziała, że przyjdzie wzięłabym wolne! Zaczaiłabym się za rogiem Czystej i Szwejka, tak żeby mnie nie widział, tam gdzie baba w foliowym fartuchu sprzedaje ogórki. Kiszone, wprost z beczki, na wagę. Świnia!

Zrobiła balona i pozwoliła, żeby guma obrała się jej na ustach, potem zlizała ją jęzorem. Wzdrygnął się. Przy nim gangster wychodzi na porządnego człowieka. Taki ciapciak, wspaniały w dobrobycie, kiedy coś złego, choćby klątwa, złorzeczenie, rozlatuje się niczym świąteczna kula, która imituje sypiący śnieg. W drobny mak. Świnia!

– Życzy pan?

– Piwo, albo nie – wstał, znowu stęknął – smarkula – powiedział przy drzwiach i wyszedł.

Kiedy postać literacka nas zirytuje, albo rozbawi staje się postacią prawdziwą. Możemy ją spotkać w pracy, na ulicy. Ba! za własnym kołnierzem. Nie zdradzimy, dlaczego na Bilego pieści nas świerzbią, przeczytajcie, a sami się przekonacie czy to fajny facet. Wpadajcie do nas!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather