Kultura upokarzania

Pierwszym programem, w którym mocniejszy kopał słabszego był teleturniej pt.: „Najsłabsze ogniwo”. Program ten z założenia miał słownie policzkować uczestnika, wytykać mu błędy, niewiedzę i dosłownie zrzucać do piwnicy. Prowadząca Kazimiera Szczuka doskonale wcieliła się w złego mądralę, miało się wręcz wrażenie, że sprawiało jej przyjemność plucie na ludzi. Kiedy ten program wszedł na antenę publiczność skrytykowała jego konwencję, odezwało się sporo głosów krytycznych, bo co to za przyjemność, oglądać jak mocniejszy znęca się nad słabszym.

Upokarzanie związane jest z oglądalnością

Tego chcecie, bronili się producenci. Upokarzanie było w mediach obecne zawsze, bo ten, który posiada władzę, zawsze upokarza tego, który jest mu podporządkowany. Jednak traktowanie upokarzania jako atrakcji budziło negatywne uczucia. Mimo oporu, zaczęto nam wmawiać, że obserwowanie czyjejś niekompetencji sprawia nam (widzom) przyjemność. W czasach „Wielkiej gry”, kiedy uczestnicy musieli wykazać się potężną wiedzą, nie dość, że mogliśmy się czegoś ciekawego dowiedzieć, to czuliśmy dla zwycięzcy podziw. Nikt nie znęcał się nad tymi, którzy odpadli i nie wyszydzał tego, który wygrał niemałe pieniądze. Wszystko było zgodne z instynktem i etyką.

Dwuznaczna przyjemność

Potem mieliśmy na antenie „Wielkiego Brata”. Konwencja tego programu zakładała, że prowadzący walił człowiekowi prosto w oczy, że jest do kitu, że głupi, że się nie nadaje i wyrzucał go z programu. Widzom miało być przyjemnie, kiedy obserwowali zmiany na twarzy odpadającego. W świecie realnym raczej mamy odruch, by odwrócić oczy, kiedy ktoś się zawstydzi, albo kiedy na jego twarzy maluje się zawód lub rozpacz. Bronimy się przed oglądaniem tak intymnych emocji, bronimy w sposób oddalenia, budujemy niewidzialną barierę poprzez odwrócenie oczu.

Niepokojące jest to, że przestaliśmy reagować

Przyjęliśmy do wiadomości, że upokorzenie jest częścią medialnego przedsięwzięcia. Teraz to już w TV mamy całą epidemię, wręcz wylew upokarzających show: policzkuje się ludzi w tak niewinnych programach, jak kulinarne, we wszelkich Talent cos tam także, w „Rozmowach w toku”, w „Kuchennych rewolucjach”. Prowadzący, jurorzy, „eksperci” obrażają uczestników, pastwią się nad nimi dla nas, bo my tego chcemy, bo gdyby nie igrzyska, gdyby nie lały się łzy, to nie byłoby oglądalności.

Łatwe usprawiedliwienie

Zbyt łatwe, dlatego raczej nieprawdziwe. My nie znosimy takich programów, nie potrafimy obejrzeć wywiadu, w którym dziennikarz atakuje gościa. Już lepiej, gdyby sobie dali po razie, byłoby uczciwiej. Takich jak my jest więcej. Kto zatem chce upokarzania w mediach? O ile wiadomo, nikt nie prowadził, ani nie prowadzi takich badań, podczas których mógłby empirycznie sprawdzić, które emitowane materiały dla odbiorów są atrakcyjniejsze: wredne czy przyjazne. Nie ma, żadnych badań stwierdzających, że widzowie tego właśnie chcą: upokorzenia, przemocy emocjonalnej, złośliwości, podglądactwa. Dlaczego mamy zgadzać się na bezkarne obrażanie ludzi?

Etyka mediów, czyli kogo?

Otóż właśnie, kogo? Producentów programów, prowadzących, scenarzystów?

To dowód pogardy mediów dla publiczności

Może to klasa „wyższa” (posiadająca pieniądze), instytucje (mające pieniądze i władzę) pokazują klasom niższym, gdzie ich miejsce? Takie programy stwarzają złudzenie w uczestnikach, że kiedy przetrwają te wszystkie kopniaki i strzały w zęby, to nagroda wprowadzi ich do lepszego życia, da sławę, pieniądze, wyrwie ich z nizin, z których pochodzą. Czy druga strona lustra jest równie nęcąca?

Przecież wygrana w takim programie polega na porzuceniu siebie na rzecz promowanego przez medium obrazu. Na udawaniu, że się posiada określony status społeczny. To bańka mydlana.

Warto się nad tym zastanowić.

Do jutra!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather

2 thoughts on “Kultura upokarzania

  1. Bardzo dobry tekst – od ponad 10lat nie oglądam telewizji, wszelakie show znam jedynie z reklam oglądanych od czasu do czasu w domu rodzinnym (gdy ktoś przez przypadek włączy zakurzony już telewizor), a i tak nie trudno zauważyć jakie są obrzydliwe. Tym ktoś jest glupszy bardziej arogancki i bezczelny tym większe ma szanse na sukces.

    1. Niestety to prawda. Nie liczy się inteligencja, wiedza, kultura osobista, a beszczelność i agresja.

Comments are closed.