Wódka i ryby

            Ociekające wrzątkiem raki (gotowane w soli i łodygach kopru) popijane haustami wódki. Takim daniem uczciły „Oszustki”  Kerstin Ekman, wydanie swojej kolejnej powieści. Smakowicie oblizywały cieknącą po rękach wodę i jadły mlaskając.

            W upał Lillemor kupowała na kolację łososia, pieczeń i dla nastroju bukiet kwiatów (chodzi o kolację z mężem).

            Babba dla swojego kochanka przygotowywała pieczone ziemniaki, podwędzaną kiełbasę, buraczki ćwikłowe i kieliszek wódki.

            Zdarzało się tym dwóm paniom zjeść razem drugie śniadanie (ale wtedy Lillemor przysłaniała elegancją bałagan w życiu) na obrusie obszytym koronkom ustawiała ciastka z rodzynkami i słodkie bułeczki a na deser (!) miękkie pierniczki.

            Siekane ogórki, smażona cebula i ketchup pasowały zawsze do ziemniaków i kiełbasy, których sobie nie żałowały. Wieczorem wino. Rano kawa, czasem sok, no i bagietki, chrupiące i pachnące.

            Kiedy Lillemor „spadał nastrój” objadała się piankowymi bananami, żelkami z kształcie malin, lukrecjowymi łódeczkami, czekoladowymi guziczkami i ciągliwymi cukierkami, które wyglądały, jak smażone jajko.

            Po pogrzebie jadły kurczaka na zimno, klopsy, plastry wędzonego łososia z mnóstwem gatunków sera. Plus grog z dżinem.

            Podczas sjesty raczyły się racuchami z boczkiem i konfiturą z borówek. Albo oczyszczonym okoniem gotowanym w wywarze z soli, cebulki, kopru i listka bobkowego. Do tego masa z pokrojonej pietruszki wymieszanej z masłem i mąką pszenną.

            Codziennie kawa, kanapki z żytniego chleba i ser. Czasem omlet z dwóch jaj, łyżki wody i śmietany z sola, pieprzem i pokruszonym owczym serem. Od święta nóżki w galarecie, buraczki, chleb domowy z masłem.

            Uroczystość, na której przyjęto Lillemor do Szwedzkiej Akademii okraszono obiadem z soli i kraba z pieczarkami. Podano do tego białe wino.

            Egzotyczne potrawy. Ślinka mi nie leciała ani raz, ale jak to mówią „o gustach się nie dyskutuje.”

            U Łęckich jadano inaczej. Do przeczytania tutaj.

            Wspaniałej niedzieli! Bądźcie z nami!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather