Ludolodzy i narratolodzy

Gry komputerowe do niedawna były dziedziną niszową i związaną głównie z rozrywką nastolatków i dzieci. Od pewnego czasu sytuacja się zmieniła, bo ci, którzy jako dzieci wychowywali się na grach dorośli i już, jako trzydziestolatkowie nadal oddawali się tej rozrywce w związku, z czym poszerzyła się grupa odbiorców, co dla wydawców i deweloperów stało się żyła złota.

Naukowcom zaświeciły się oczy

Skoro już traktowana z przymrużeniem oczu dziedzina tak potężnie się rozrosła, a MOMA (Museum of the Modern Art.) zaczęło budować kolekcję gier wideo, po to żeby prezentować ją na ekspozycji poświęconej architekturze i designowi – kolekcja rozrasta się do dzisiaj – a National Endowment for the Arts, przyznająca granty na projekty artystyczne postanowiła gry potraktować jako dzieło sztuki, naukowcy ruszyli do dzieła. Trzeba zbadać, skatalogować, opisać, stworzyć definicje dziewiczej dziedziny kultury.

Bez definicji ani rusz

Przecież żeby brzmiało porządnie i niezrozumiale dla innych potrzebne są sztuczne nazwy, wydumane słownictwo rozumiane tylko przez wąską grupę badaczy i naukowców, żeby ci mogli robić mądre miny i szczycić się wiedzą, którą trzydziestolatkowie wyssali z mlekiem matki. No i się nasi tropiciele pokłócili, stąd powstały dwa obozy: „ludolodzy” i „narratolodzy”. Nie sposób powstrzymać wesołości czytając te nazwy. Możliwe, że wina tłumaczenia, ale co robić, język nie wszystkiemu się poddaje. Ci pierwsi chcą analizować gry tylko pod kątem mechaniki i struktury, a drudzy traktują gry szerzej zrównując je z literaturą i filmem, stąd chcą je badać pod kątem narracji.

Gry przestały być tylko hobby męskim

Dlatego do całego bajzlu włączył się, kto? Ano, właśnie: gender i feministki i od razu z buzią do twórców gier, że ograne schematy fabularne, kobiety w krzywym zwierciadle, a do tego obrażające mniejszości rasowe i seksualne.

A łyżka na to niemożliwe

Kiedy kobieta zapragnęła jeździć konno po męsku, nikt dla niej nie budował specjalnego siodła, ani tym bardziej nie hodował specjalnego, łagodniejszego wierzchowca. Chcesz, możesz, ale radź sobie z rzeczywistością taką, jaka jest. Nikt dla niej nie tworzył sztucznego świata, odrealnionego i jałowego. Chciała latać samolotem, lataj! Chcesz być rajdowcem, sportowcem, kominiarzem, droga wolna. Dotyczy to także wszystkich mniejszości, chcecie żeby was szanowano, wy szanujcie nas, nie każcie nam budować specjalnie dla was wydumanych, neurotycznych miejsc, w których będziecie się czuli dobrze. Sami zbudujcie sobie swój świat, własnymi rękami i dajcie nam spokój.

Jeżeli poczuł się ktoś urażony, musi z tym żyć. Nas uraża się na każdym kroku i nikogo to nie boli.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather