Marginesy tolerancji

Do zdrady nikt sam z siebie się nie przyzna. Zdrad jest bardzo wiele, od małżeńskich po koleżeńskie, rodzicielskie, związane z lojalnością, z wdzięcznością. Ludzie nie lubią o tym myśleć ani ich nazywać. Wolą twierdzić, że ulegli presji środowiska, że nie chcieli, ale ich zmuszono.

Miano zaprzańca

Hrabia/ksiaże z „Wiernej rzeki” S. Żeromskiego nigdy tak siebie nie nazwie. On przez całe swoje życie będzie miał pretensje do matki, że go zmusiła. Ożeni się z bogatą i szczebiotliwą panną i snuł się będzie po pokojach pod ciężarem smutku. Bo mnie kazali, a ja sam przecież woli nie posiadałem. To, że drugi człowiek naraża swoje życie dla drugiej osoby (bez znaczenia czy z miłości czy moralności) jest najwyższym dobrem, darem, hołdem, jaki człowiek może dać człowiekowi. Dlatego panna została zdradzona podwójne: przez kochanka i Judasza. Czy należy go potępić? Przecież Judaszem trzeba się urodzić, taki Judasz nic nie mógł, musiał zachować się jak Judasz. Takie tłumaczenie to iście na łatwiznę.

Ewolucja obyczajowości

Na spółkę ze współczesną psychologią pomagają ludziom tłumaczyć zdradę. Dostarczają im wielu narzędzi rozgrzeszających przymus, któremu zostali poddani, dzięki czemu wychodzą na prostą. Jednak czy możliwe jest tak po prostu zapomnienie od zdradzie? Przecież to podłość w najczystszej postaci. Cios, który zmienia człowieka cnotliwego w wiarołomcę, cios, który zmienia bohatera w ofiarę.

Zdrajca nigdy nie nazwie siebie zdrajcą

Będzie raczej przekonywał siebie, świadków i – o zgrozo – ofiary swoich niegodziwości, że postąpił racjonalnie, że było to mniejsze zło, gdyż ten, który trzymał zaprzańca za gardło mógł zrobić jeszcze gorsze rzeczy, zatem ofiary będą wręcz zmuszone do wdzięczności wobec zdrajcy. W przypadku zdrady zło jest bardzo niebezpieczne, bo zakamuflowane, gdy szuka usprawiedliwień przykleja się do najbardziej cennych wartości, twierdząc, że było jedynym możliwym środkiem do osiągnięcia szczytnych i powszechnie akceptowanych czynów.

Judasz popełnił samobójstwo

Ukarał sam siebie. Kiedy słuchamy tej opowieści odczuwamy zadowolenie, bo nie ma społecznej zgody na bezkarność wobec zdrajców, tym bardziej, jeśli zdradzony to człowiek dobry i niewinny. Jezus uosabia wszystkich niewinnych ludzi pogrążonych przez szubrawców. To nie tylko chrześcijański symbol doskonałości, to symbol bezradności sprawiedliwych, którzy za garść srebrników są sprzedawani.

„mieli problem z pogranicza /etyki i rachunkowości”[Herbert]

Oczywiście na Judasza można spojrzeć również od strony polityki ówczesnej Jerozolimy. Wierny był władzy, lojalny politycznemu systemowi, hołdował złu. Takich zaślepionych w naszej historii było i jest sporo, dla rządu, dla władzy, dla partii, ale to wszystko tak naprawdę dla siebie. Człowiek po to ma rozum, by z niego korzystał i potrafił ocenić czy drugi człowiek zasługuje na upodlenie, któremu zamierza go poddać dla własnej korzyści. Bo cóż zrobi po zdradzie? Rzuci srebrniki pod nogi sanhedrynowi, czym wprawi go w zakłopotanie. Bo cóż zrobić z pieniędzmi za śmierć. Są nieczyste. Nie można ich tak po prostu zaksięgować, jako przychód, nie sposób ich dać na świątynię ani rozdać ubogim.

Zdrada jest częścią zła

Należy do niego zawsze i wszędzie, nie ma dla niej usprawiedliwienia czy przebaczenia, żadne wykręty nie zmienią jej odrażającej istoty. Prawdziwe jest powiedzenie: zdradza się tylko raz. Kiedy to się stanie, nie ma już powrotu, wcześniej czy później zdrajca trafi do dziewiątego kręgu piekła (Dante), bo tam jest jego miejsce.

Do tematu będziemy jeszcze wracać.

Do jutra!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather