Nowoczesna moralność

Każdemu organowi ludzkiego ciała przypisać można odpowiedniego eksperta, który o niego dba, i tak o zęby dr Colgate, o skórę mydło Lux albo Dove, o serce dziennikarka z magazynów kobiecych i wszelkiego rodzaju fundacje. Wpłacamy 2% z podatku na rachunek najbardziej potrzebującego, na schroniska i bezdomnych. Można by powiedzieć, że nasz świat to cudowna utopia wspaniałomyślności i miłości. Im bliżej Świąt Bożego Narodzenia z ekranu tv nie schodzą już napomknięcia i zachęty, żeby tam lub tutaj sypnąć gotówką. Aktorzy prześcigają się w tłumaczeniach, że warto pomagać, sami nawet się angażują, to z chorymi dziećmi ich widać, to pośród odrzuconych zwierząt, tylko, że…znowu – powtórzymy to raz kolejny na tym blogu – to tylko ułuda, złudzenie, świat, który nie istnieje.

Przewróć się na ulicy

Zobaczysz miłość i zaangażowanie. Wystarczy wrzucić w sieć fotkę bezdomnego psa, cały Internet zapluje się złorzeczeniami, dla tych, którzy tej psinie to zrobili. Tymczasem, jeśli pod ich oknem przewróci się człowiek, albo wyrzucona suka będzie szukać schronienia żeby się oszczenić nikt się nie zainteresuje. Kiedyś za naszego dzieciństwa często taki leżący był pijany, stąd niechęć do interesowania się nim, ale mimo tego wielokrotnie byliśmy świadkami, kiedy przechodnie cucili delikwenta i starali się mu pomóc. Psów także pałętało się bez liku i zaadoptować takiego nie było żadnego problemu. Dzisiaj, jeśli ktoś chce zrobić medialne dobre wrażenie wówczas mówi o dobroci dla zwierząt. To taka ostatnia deska ratunku, całują psie pyski, kocie tudzież żółwie i uważają, że zmieniają świat. Niech tylko zgasną flesze i braknie prądu, nagle z obrońców ludzkiej i zwierzęcej krzywdy przeradzają się w zwykłym obojętnych ludzi bez właściwości.

Nie drzyj się żeś dobry, po prostu dobry bądź, zwłaszcza wtedy, kiedy nikt nie widzi

Niby oczywiste, ale jakieś niezrozumiałe współcześnie. Suka – kręci się od miesiąca w tym samym miejscu, wszyscy ją przeganiają, dlatego jest przerażona i boi się ludzi, mimo tego Ktoś łamie kilka wafli i kładzie je dla niej w kącie, między ogrodzeniem a drogą. – Nie karm jej bo nie odejdzie – złości się właściciel firmy, na której podwórku zwierzę nocą sypia.  Gdyby miała dokąd pójść to by poszła. Sąsiedzi dzwonią po straż miejską, bo pies…łagodny i przerażony, ale się kręci niech ktoś się tym zajmie.

 Kolejny etat

Niech ktoś się zajmie psem, niech ktoś się zajmie dzwoniącymi w miejscach publicznych komórkami, niech ktoś się zajmie płaczącymi niemowlakami, dziećmi, starcami. Niech ktoś się zajmie tym, co ludzi irytuje, przeszkadza im, dekoncentruje, niech ktoś się zajmie zbyt głośną muzyką, tłumem przechodniów, złą pogodą, burzą w ciągu dnia. Kto to widział, żeby w samo południe pioruny biły w ziemię. Ileż pracy dla odpowiednich służb aż dziw, że takie bezrobocie.

 

„Dopiero, kiedy Kacper spojrzał w głąb słabo oświetlonego korytarza zrozumiał, co się może wydarzyć. Dopiero tam, wśród pustych szpitalnych ścian pozwolił myślom przeskoczyć o kilka godzin w przód, i dopiero wówczas, gdy nie odważył się odczytać tej przyszłości, zaczął się bać. Gdy pojął, że dzieli go tylko krok od tego, kim  się stanie, jeśli pozwoli temu lekarzowi z przyszłości, którego majak otarł się o niego w wyobraźni, jeśli pozwoli mu podejść do siebie i powiedzieć te straszne słowa (bardzo mi przykro zrobiliśmy co w naszej mocy) słowa, które nic nie znaczą. Stanowią jedynie łącznik między rzeczywistością a tym zimnym miejscem, w które zagłębia się osierocony człowiek. Postanowił działać. Czuł, że jeszcze nic nie jest stracone, trzeba tylko coś zrobić, coś, co zatrzyma katastrofę.(…)

Zaczynała się zamieć. Było ciemno i pusto. Dochodziła dwudziesta. I wtedy ją zobaczył. Leżała zwinięta w kłębek przytulona do muru szpitala. Kiedy przykucnął podniosła głowę spojrzeniem prosząc, by jej nie wyganiał. (…) Gdy rozchylił futro pod jej brzuchem spostrzegł cztery, mokre jeszcze kształty, wczepione w jej skórę jak pijawki. – Mój Boże – szepnął – zamarzniecie.– Podniósł się gwałtownie z zamiarem znalezienia jakiegoś koca, gdy poczuł coś na plecach. – Weź pan pudło – powiedział dozorca, uderzając go kartonem – ale nie można ich oderwać od matki, trzeba wszystkie razem, pomogę, no na trzy. – Kiedy już siedziały w pudle, stary mruknął:

– Mnie się zdaje, że suka nie przeżyje, strasznie zabiedzona, sama skóra. – Cicho – zezłościł się Kacper – żadnych złych proroctw.” [A. Czachor, Ciśnij piorunem nawet w śmierć, s.81].

 

Zawsze można coś zrobić, tak zwyczajnie po ludzku bez rozgłosu. Zrobić dla samego postąpienia jak należy, dla samego siebie i tego potrzebującego, choć brzmi to abstrakcyjnie.

Bądźcie z nami!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather