Odebrać prawdzie wszelkie znaczenie

Neologizm post prawda wymyślił amerykański dramaturg pochodzenia serbskiego Steve (Stojan) Tesich żyjący w latach 1942-1996. Wyraz ten pojawił się w 1992 roku w jego eseju „Rząd kłamstw”.

16 listopada 2016 roku Wydawcy Słowników Oksfordzkich ogłosili słowem roku 2016 właśnie post prawdę. Definicja mniej więcej brzmi tak: „termin ten odnosi się do okoliczności, kiedy fakty obiektywne mają w kształtowaniu opinii publicznej mniejsze znaczenie aniżeli odwoływanie się do emocji i przekonań” [A. Chmielewski, Postprawda i populizm prawdziwościowy, Odra, styczeń, 2017]. Jezeli fakty nie zgadzają się z teorią, tym gorzej dla faktów.

Zjawisko to jest zatopione w politykę i życie publiczne

Oczywiście internet się rozkrzyczał na jego temat, czasopisma także, rzesze znawców tematu zabrało głos, wszyscy dyskutują, że aż miło, temat ciągnie się od filozofii po otaczającą nas rzeczywistość, każdy chce wiedzieć, albo  pierwszy stara się tego dociec:

Kto ukradł prawdę z polityki?!  

Może to postmodernizm (niecnota) albo relatywizm, albo jeden z drugim na spółę? Nie, nie mości dobrodzieje, to przecież Platon, bo przy całym umiłowaniu moralności stworzył pojęcie „szlachetnego kłamstwa”. Ależ skąd, dobijają do głosu ci z kątów, prawda sama w sobie nic przecież nie znaczy, bo w jej kwestii niczego nie można być pewnym. A w ogóle winne jest społeczeństwo (a jak!), bo przyklaskuje kłamstwom polityków, bo w demokratycznym systemie życia rozgrzesza onych za wszystkie łajdactwa, więcej, godzi się żyć w świecie wyzutym z prawdy.

Niektórzy cichaczem

przeszukują zakamarki życia publicznego, może jednak gdzieś jest ta prawda. Może się znajdzie, tylko trzeba cierpliwości. „Dać osiołkowi więcej czasu i znajdzie dobrą odpowiedź” Tyle, że łatwiej byłoby szukać, gdyby wiedziano, jak prawda wygląda. Bo post prawdę zna każdy z nich, tylko prawdy nijak rozróżnić nie potrafi.

Na dobrą sprawę ci wszyscy rozindyczeni prelegenci, dyskutanci, przekrzykujący się wieszcze i intelektualiści po prostu biją pianę. No, bo objawienie się stało, Oksford odkrył strupa na nosie i uznał za słuszne istnienie tego szpecącego „publika persona” nagłośnić.

Co z pisownią

Otóż to, nie zdecydowano jeszcze jak ten wyraz pisać. Gdzie spojrzysz, inaczej: post-prawda, „postprawda”, postprawda, post prawda, ale kto by się przejmował, najważniejsze, że jest o czym pusto gadać.

Wiecznie zdziwieni

Za chwilę dowiemy się, że słowa straciły znaczenie, albo jeszcze gorzej, kiedyś znaczyły, co innego, a teraz znaczą coś zupełnie przeciwnego.  Kolejny raz media popadną w zdumienie rzeczami oczywistymi. Zjawiskami, które już dano dostrzegł Czesiek spod warzywnika, ale eksperci wolni od wszelakiej rozumnej myśli, kolejny raz będą wytrzeszczać oczy.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather