Czerwony – symbol zdrowia/koloryści

„Nie rzeczywistość sama, ale serce,

z jakim ku niej przystępujemy, daje rzeczom kształty i kolory.”DSC00596hs

Henryk Sienkiewicz

            Henryk Sienkiewicz należy do pisarzy, którzy posiadali oko malarza i wrażliwość na piękno przyrody. W jego opisach znajdujemy symbiozę między słowem i obrazem. Opisy są plastyczne i malownicze, od razu widzimy te równiny, te ciemne bory i malinowe policzki. Lubił porównywać do kwiatów, roślin, warzyw i zwierząt.

            „Przy księciu została sama husaria – z daleka rzekłbyś: bór ciemny, co prosto z pola wyrasta, groźna ławica żelaznych mężów, koni i kopii”  Polecam bardzo ciekawy artykuł pani Magdaleny Pietrzak.

            Albo:

            „Jakoż wkrótce na równinie zamigotały czerwone kalety dragonów Kuszla I Wołodyjowskiego – rzekłbyś: listki czerwone kwiatów, które wiatr żeże.”

            Kolor czerwony u Sienkiewicza to symbol zdrowia, młodości, czerstwości. Panny są kraśne jak róże, czerwienieją, jak wiśnie, ich policzki kwitną jak kwiat najpiękniejszy, rumienią się jak maliny, na ich jagody występują rumieńce tak świeże, jak róże pod ranną rosą. Zagłoba zaś czerwieni się, jak burak.

            Jak widać kwiaty zajmowały u pisarza dużo miejsca w sercu i oznaczały piękno, delikatność i świeżość. Przy opisie wyglądu mężczyzn wolał inne porównania: smukły jak topola, rosły jak sosna zaś Kmicic miał czuprynę płową jak żyto.

            Metafory co prawda niezbyt oryginalne za to proste, obrazowe i co najważniejsze dla każdego zrozumiałe. Dzisiaj być może tak łatwo już nie jest, bo wiele osób nie wie jaki kolor ma żyto, albo jak rosła jest sosna, ale w tamtych czasach przyrodę i jej wygląd znał każdy. Dlatego takie porównania w głowie czytelnika zamieniały się błyskawicznie w obraz, a fabuła wciągała go niczym świetny film.

            Dużo się mówi o Sienkiewiczu, dużo się mówiło zwłaszcza ostatnio i to źle się mówiło. Ot moda jak moda. Na każdego przychodzi pora. Nie pluto na niego za życia to potomni mu to wynagradzają, choć na szczęście sam pisarz ma to w „dalekim poważaniu”. Nikt mu talentu nie zabierze (i na szczęście) ani tego co napisał. Nie jednemu współczesnemu autorowi życzyła bym choć jednej trzeciej tego talentu i wyobraźni, które miał Sienkiewicz. Tego, że jego narracja płynie, że obrazy z wizerunkami bohaterów przesuwają się nam przed oczami, że słyszymy wybuchy i szczęk broni, czujemy dym i widzimy płonące chałupy Butrymów.

            Opowieść to przygoda, żeby nią była pisarz musi nas w nią wciągnąć i Sienkiewicz robił to po mistrzowsku. Siadając nad jego tak dobrze znanymi dziełami odpływam błyskawicznie w przeciwieństwie to współczesnej prozy polskiej, która charakteryzuje się albo pornografią albo wulgaryzmem, nie ma w niej urody. No może poza książkami kilku starszych pisarzy, pośród których jest Stefan Chwin, ale o nim innych razem.

            To nie koniec rozważań nad powiązaniami jakie występują między literaturą a malarstwem. Haczyk został dopiero rzucony.

            Pamiętajcie o nas!

Zapisz

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather