Potwór – Marysieńka Sobieska

Maria Kazimiera, piękna Francuska, która słabo mówiła po polsku. „(…) Jan Sobieski od czasu, jak się z nim zapoznałem bliżej, jest dla mnie jednym z najciekawszych pisarzy XVII wieku, mimo, że jego nazwiska nie znajdzie się w żadnym podręczniku literatury. (…) Zazwyczaj w listach styl jego nosi znamiona epoki: ciężki, z łacińska zawijany, odświętny i makaroniczny. Do niej – jakby inny człowiek pisał: myśl wyraża się swobodnie, bezpośrednio, z wzruszającą szczerością, znajdując wyraz dla subtelności bardzo na tle ówczesnej sarmackiej Polski egzotycznych.”

Piast ożeniony z Celimeną

Ze szkoły znamy listy Sobieskiego do Marysieńki, to znaczy wiemy, że je pisał, no i kochał ponad życie. A ona? Ona zdawałoby się „upierdliwa” trzpiotka, na tronie ciągle pozostała „mała”, absorbująca swoją osobą króla do granic możliwości. Pisał do niej codziennie, podczas bitwy pod Wiedniem, ledwo zsiadł z konia, podobno potu nie otarł a już pisał list na bębnie. Bo jego pani będzie mieć kwaśną minkę, bo o zdradę go oskarży, a gdyby zapomniał dopisać na końcu, że „całuję wszystkie części ciałka”, awantura byłaby gorsza niż niejedna bitwa.

Marysieńka to egoistka

Przyzwyczailiśmy się do kobiet o charakterze szlachetnym, stojących przy boku męża, dzielnie z równie wielkim męstwem, co on sam. Tymczasem osławiona Marysieńka to osóbka wychowana na dworze francuskim, nigdy nie przestanie być Francuską, a we Francji, nawet moda w ówczesnym czasie była inna. Kobiety odsłaniały łopatki i gors, kiedy u nas zapięte były pod samą szyję.

Przyjechała z dworem Marii Ludwiki, kobiety, która poślubiła Władysława IV, naszego ówczesnego króla.  Surowy biograf Marii Kazimiery, Waliszewski uważał, że była egoistką, kobietą światową, nie troszczyła się o pozory, zajmowała się tylko sobą, potrafiła łamać opór wszelkiej maści, nie znosiła sprzeciwu, kobieta o oschłym sercu, dzięki któremu szła prosto przed siebie nie zważając na innych.

Morsztyn tak widział Marysieńkę

 

            Ta pierwsza twarzą, choć ostatnia laty,

            Zrodzona między grzecznymi Francuzy,

            Zdolna jest spalić w popiół oba światy.

            Od wschodu słońca, aż gdzie się zanurzy…

            W kupę się zeszły  w tym anielskim ciele

            Dowcip rozum niemniej pewnie święty (…)

Żeby dobrze ją zrozumieć – Marysieńkę – należy uzmysłowić sobie skąd pochodziła. Dwór francuski był specyficzny, różnił się od naszego jak szaty królewskie różnią się od mnisich. Tam nikt się nie zajmował pracą nad sobą, nad własnym charakterem, żeby być schludnym, pobożnym i szlachetnym. Tym bardziej ,jeśli było się kobietą. Kobieta jeśli dostała od losu urodę, miała już wszystko, reszta zależała od jej łakomstwa, chytrości, sprytu i egoizmu, im większy tym więcej mogła osiągnąć.

Tamten świat niewiele różnił się od naszego. Stroje noszono inne, ale namiętności rządziły postępowaniem ludzi identyczne, jak dzisiaj. Trzeba pamiętać również, że Maria Kazimiera przez większość czasu, kiedy związana była z Sobieskim chodziła w ciąży, rodziła dzieci żywe lub martwe i znowu zachodziła w ciążę. 

Zdrowie musiała mieć zaiste końskie.

Do jutra!

Marysieńka Sobieska, Tadeusz Boy-Żeleński, Wydawnictwo MG, 2012.

Celimena bohaterka komedii Moliera „Mizantrop”, młoda kokietka.

Tamże, s .51.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather