„w ściszonym świetle lamp” S. Chwin

Stefan Chwin pisze ładnie. Tak ładnie w moim odczuciu nikt inny nie potrafi. Ma dar gawędziarstwa. Tytułowy cytat zaczerpnęłam z „Kartek z dziennika” bo mnie zauroczył, poza tym wpisuje się doskonale w tematykę bloga: „w ściszonym świetle lamp” niezwykłej urody metafora.

Pisarz opisywał wówczas gwarną kolację na wiele osób. Chaos, szczęk sztućców, śmiechy, nawoływania. Sala wielka, osób gromada, wystawne przyjęcie. Stoły się uginają pod wykwintnym jedzeniem, trunki szumią w kieliszkach, nastrój poniosły, uroczysty, wspaniały.

Na koniec tego opisu przytoczył tę właśnie urodziwą metaforę: „w ściszonym świetle lamp”odebrałam ją jako informację, że ludzie się już uciszyli, pojedli, ruchy stały się wolniejsze, leniwsze, wino rozlało się już po żyłam, ociepliło skronie, rozpoczęły się ciche rozmowy. Ileż informacji jest w tych trzech słowach. Przed oczy wyskakuje obrazek miodowo świecących lamp, nieco przygaszonych, tak jak się to czyni w miejscach, które dbają o to by goście dobrze się czuli. By nie tylko pojedli, ale i odpoczęli, zrelaksowali się i zadowolenie wrócili do domów. Wszyscy powinni się poczuć dopieszczeni przez gospodarza.

Na tym tle dochodzi do nieprzyjemnej wymiany zdań, ale o tym już innym razem. Zapraszam do czytania!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather