Skowyt pęcherza

„Szlachcianki w dawnej Polsce” Karoliny Stojek-Sawickiej to książka w twardych oprawkach i kupiona za piętnaście złotych w Stokrotce, a w księgarni pyszniła się ceną złotych czterdziestu…

Wiele w niej ciekawostek, ale najbardziej na naszą wyobraźnię zadziałała sytuacja, w której piękna, wykwintna kobieta, z fryzurą z miliona loczków, w toalecie na kryzie, z szeleszczącymi pięcioma halkami, w sukni z jedwabiu; zaczyna drobić, biega, biega, bo ją pęcherz ciśnie. Co się wówczas dzieje? Toalet nie ma (chyba, że dziurę w ziemi nią nazwiemy), zresztą w tej sukni to ona może sobie tylko tak drobić właśnie. Jeżeli jest księżną to posiada zdobiony nocnik, ale cóż jej po nim skoro sama na niego nie jest w stanie usiąść. Skoro tej cudownej, sukni nie potrafi ubrać samodzielnie, włosów uczesać nie potrafi, to na nocnik siądzie?

A pęcherz płacze

Wbiega pokojówka i przy pomocy lokaja i może jeszcze gwardzisty sadza księżnę na nocnik. Żeby wstać to sami już wiecie… i tak kilka razy dziennie, a jeżeli się pochlapało na te jedwabie i koronki? Śmiemy podejrzewać, że machali na to ręką.

Bielizna pod tymi cudnymi ciuszkami była pożółkła i cuchnąca, bo się nie myto, odświeżano się zmieniając bieliznę raz na tydzień, a kobiety oddawały się kąpielom na sucho. Brr aż skóra cierpnie. Ludzie ograniczali się do pobieżnego mycia palców i twarzy.  Spocone ciało zalecano przecierać suchą ściereczką, wierzono, że białe płótno pochłania pot lepiej niż woda. Kąpiele stosowano tylko podczas choroby, jako lekarstwo.

Dopiero wiek XVII i XVIII przyniósł pewne zmiany

Wróćmy do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Nie jest to wcale bagatelna sprawa, biegamy do wc kilka razy dziennie, ludzie w dawnej Polsce także biegali kilka razy, tylko gdzie? Lubiano ucztować i robiono to codziennie, dopóki umysł był trzeźwy szukał tzw. wychodka ulokowanego za amurami pałacu, gdzieś między krzakami. Jednak podczas trzaskającego mrozu, albo po kilku winach nikt sobie poszukiwaniami głowy nie zaprzątał. I od tego mury i fundamenta szwankować zaczynały, żeby nie wspomnieć o kątach w pałacu, które co ustronniejsze obsikiwano z wielką namiętnością.

 

Teraz ile razy spojrzę na cudne szlacheckie lica i wspaniałe stroje, zaraz czuję niemiły zapach, zaraz wyobrażam sobie, w jaki sposób załatwiali potrzeby i wolę, stukrotnie wolimy nasz świat!

Badźcie z nami!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather