Tekst uwięziony za szkłem

Tytuł nawiązuje do e-booków, które poza szybkością uzyskania dostępu do swoich treści nie posiadają żadnej wartości. Ich czytelnicy nie są nawet ich właścicielami, bo firmy zajmujące się ich dystrybucją w każdej chwili mogą je usunąć z czytników swoich klientów. Są tanie, ale jednak przecież płaci się za nie, mimo tego w chwili używania „czarodziejskiej różdżki”, która zamienia istniejący plik w powietrze, nikogo to nie obchodzi.

Coraz mniej posiadamy

Jako społeczeństwa i jako jednostki. Poddano nas przymusowi korzystania z kont, że niby wygodne, że bezpieczne dla naszych oszczędności (zwłaszcza podczas bankructwa banku), że łatwe w obsłudze, wystarczy kartę przyłożyć do czytnika i traci się kontrolę nad wydatkami (możliwe debety) i nie przelicza się pieniędzy w portfelu, bo po, co?

Co za beztroska

Zostaliśmy także poddani przymusowi wyjeżdżania na wakacje. Kiedyś z wyjazdowych urlopów, przede wszystkim tych zagranicznych korzystali nieliczni, tylko ci, którym zostawał naddatek pieniędzy. Dzisiaj ludzie po wakacjach wracają zadłużeni, tym bardziej, że niejednokrotnie zaciągają kredyt, żeby na te wakacje wyjechać. Ogarnęła nas jakaś paranoja. Kobiety mają przymus orgazmu, bo mają do niego prawo i td. A spróbuj się kobieto przyznać, że go nie masz – trąby Jerychońskie przy awanturze nowoczesności byłyby tylko skowytem. Presja ogólnie przyjętego stylu życia, jakieś bzdurne trendy sposobów na spędzanie czasu, zdrowe odżywianie, które za dziesięć lat zostanie ocenione za szkodliwe, żeby wypromować kolejną „zdrową” modę – ogłupiły nas tak bardzo, że człowiek przestał słyszeć własne myśli, nie wspominając o zdrowym rozsądku.

Zdrowy rozsądek stał się archaizmem

Coraz mniej wiemy, bo nie sposób nadążyć za szybkością z jaką rozwijają się nowinki  elektroniczne. Coraz wspanialsze cacuszka się nam proponuje, a może autko elektryczne, ekologiczne, drogie, ale warto. Zapominasz o tankowaniu, o zmianie oleju, zmniejszasz wydatki, zyskujesz ulgi podatkowe, a nawet  specjalne benefity dla posiadaczy tych cudeniek. Nie wspomina się tylko, że podczas zderzenia na przykład z drzewem (w zwykłym ropniaku mamy szansę przeżycia) w elektrycznym cudzie nowoczesności nie! Spłoniemy na popiół.

 Dlaczego?

Warto zerknąć do podręcznika z fizyki do szóstej klasy szkoły podstawowej.

O czym jest ten wpis? O tym, że wmawia się nam, a my w to wierzymy, że bez tych wszystkich bawidełek nie możemy żyć, ba! nawet nie wypada – raczej o to drugie. A nasza odpowiedź jest taka: nie wypada to kraść i chodzić w podartych portkach.

Do następnego!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather