Treść bez właściwości

            Nowinki technologiczne dotyczące książek wdrażane są na tyle wolno, że ludzie mają czas do nich przywyknąć i nabyć umiejętności radzenia sobie z ich obsługą. Ciągle stanowią ciekawostkę i atrakcję. Nikt nie odbiera ich, jako zagrożenie. Być może faktycznie Kindle dla książek stanowi takie samo zagrożenie jak winda dla schodów [Stephen Fry], jednak trzeba być czujnym, gdyż poziom czytelnictwa bardzo się obniżył, użytkownicy kultury stali się leniwi, wręcz bierni. Oczywiście łatwiej słuchać książek niż je czytać, bo możemy to robić gotując obiad lub jadąc autem.

            Dzięki nowoczesnym mediom

nasz grafik dnia odbiega od zwykłego poranka z przed 30 lat. Większość z nas zaczyna dzień od czytania prasy internetowej, odbieramy maile, sprawdzamy nowe wpisy na ulubionych blogach, komentujemy i czytamy komentarze. Obniżyła się jakość czytanych tekstów, co równocześnie oddziałuje na spadek kompetencji czytelniczych. Duża grupa osób nie potrafi już przyswoić dużych partii tekstu. Dlatego też książka tradycyjna odchodzi do lamusa. Co gorsze zauważa się – o czym już wspominaliśmy – że upraszcza się fabuły w powieściach, wydawnictwa szukają tekstów prostych i łatwych, niejednokrotnie język narracji jest potoczny i szalenie ubogi, nie stawia się przed czytelnikiem wyzwań intelektualnych, bo uznano, że taki człowiek odłoży trudną książkę. Zaczęliśmy mieć problemy z koncentracją, publiczność będąc leniwa nie stawia przed swoją wyobraźnią żadnych zadań. W powieści popularnej, co dwie strony autor przypomina czytelnikowi wątek opowieści, na wszelki wypadek, gdyby tamten się zgubił. Można dostać fioła czytając coś takiego.

            Obecność literatury audialnej

nie jest nowym zjawiskiem, była obecna w naszej rzeczywistości już dawno, ale kierowano ją do wąskiego grona osób. Byli to głównie ludzie niewidomi. Audiobooki zapisywano na płytach winylowych czy kasetach. Takim nośnikiem było też radio – to w nim czytano fragmenty powieści czy emitowano słuchowiska. Dzisiaj słuchowisk nagrywa się wiele mniej.

            Książka papierowa wygrywa

– pomijając jej właściwości bibliofilskie i estetyczne – bo możemy ją czytać, niezależnie od okoliczności. Nie potrzeba prądu, czytników, odpowiednich narzędzi. Nowe technologie odtwarzania słowa pisanego błyskawicznie się starzeją, dlatego za kilka lat bez odpowiednich, nowszych narzędzi nie odtworzymy treści zapisanych na współczesnych nośnikach. A książkę tradycyjną potrafimy przeczytać nawet tę pochodzącą ze średniowiecza. Jedynym jej wrogiem jest ogień, szkodniki i wilgoć. Jeżeli jednak stworzyć jej odpowiednie warunki przechowywania, możemy biblioteki przekazywać w spadku z pokolenia na pokolenie.

Bądźcie z nami!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather