Zabezpieczenie przed ryzykiem

W czasach naszych dziadków, osób, które przeżyły wojnę, różne zarazy, głód i niewygody oraz brak pewności jutra, ludzie żyli lękiem. Wiedzieli, że złe zdarzenia dotykają ich w równym stopniu, co ludzi zza płotu. Dlatego nigdy nie przestawali być czujni.

 Współcześnie zagrożenie, to mało realna idea

Śmierć jest gdzieś tam, nie dotyczy nas, ani nam bliskich osób. Wojna także jest daleko, w telewizji, na filmie, ale do nas nie dociera. Dokładnie tak samo jest z głodem, brakiem prądu czy wody. Popkultura zapoznaje nas z ryzykiem w sposób rozrywkowy. Obgryzamy paznokcie podczas oglądania horroru, ale wizja obecności mordercy za rogiem jest dla nas tak samo realna jak uderzenie komety w nasz dom. Niebezpieczeństwo to także rozrywka, przyzwyczajamy się do masakr, inwazji obcych, kataklizmów, ale potem wyłączamy telewizor, przeciągamy się i zrelaksowani idziemy spać, by nazajutrz wraz z dzwonkiem budzika zerwać się na równe nogi i poczłapać do łazienki oddać mocz.

 Pop-śmierć i śmierć prawdziwa

Tej prawdziwej też jest sporo w dokumentach TV, jak i w You Tube, nawet, jeśli są to prawdziwe relacje z samobójstw czy zabójstw, znowu odgradza nas od nich ekran. Przyzwyczajamy się do strasznych obrazków i nie zamykamy oczu, bo to się dzieje hen, hen. Dzięki temu, że jest dalekie to nierealne. Może nawet niektórymi wstrząśnie, ale szybko o tym zapominają.

 Nie wierzymy w śmierć

Kiedyś żyto tak, jakby się miało nagle umrzeć. Współcześnie żyjemy tak, jakbyśmy umrzeć nie mieli nigdy. Niby mamy świadomość zagrożenia, ale odsuwamy je od siebie i chętnie powierzamy zarządzanie tym zagrożeniem komuś, gdzieś. Niech oni się tym zajmą. Czym? No, ogólnie ryzykiem. Kto? Oni.

 Każdy nawet nieopatrzny krok odbija się na naszej przyszłości

Zrzucamy z siebie odpowiedzialność za swoje decyzje. Winny jest system, władza, sytuacja, społeczeństwo. Nigdy my sami. Niech ktoś nam da bezpieczeństwo, jedzenie, zdrowie, życie.

 A wystarczy, że śmierć zabierze ukochaną osobę

Przyjdzie nagle, w środku nocy i pomimo rozwiniętej medycyny zabierze kogoś, bez kogo, nie sposób…Wówczas lajtowy sposób życia zrzuci nas do kąta, wprost do cienia. Spojrzymy wówczas przez ramię i spostrzeżemy, że ten świat, w którym jeszcze dwie godziny wcześniej opalaliśmy twarz w słońcu, że ten świat ciągle opływa światłem, ale on już nie jest nasz. My zaczęliśmy się bać. Zagrożenie z ekranu przekradło się do naszej kanapki i od tej pory nie przestaniem go przeżuwać razem z kiełbasą.

 Może warto obudzić się wcześniej.

Bądźcie z nami!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather