Zwrot ku rzeczom

W 12 numerze „Znaczeń” z roku 2015, Adrian Gleń opowiada zdarzenie, być może prawdziwe, gdyż swoje zakończenie miała na balkonie jego znajomego. Pewna dziewczyna na swoim profilu na fb informowała społeczność o tym, co robi. Opowiadała niemalże każdą minutę swojej egzystencji, nie tracąc kontaktu ze znajomymi ani na moment. Oni także ani na chwilę nie tracili jej z oczu, dosłownie. Wiedzieli, kiedy co robi i z kim, gdzie zagląda i co znajduje. W końcu, najpewniej przez złośliwość losu, padła ofiarą grypy żołądkowej. Poinformowała o swoim stanie rzesze ciekawskich i…pewnie uznała, że opowieści o tym, co z nią wyprawia wirus są mało apetyczne, dlatego zniknęła. Zniknęła na cały dzień z sieci. Początkowo nikt tego nie zauważył, ale pod wieczór znajomi mocno się zaniepokoili, aż jeden z nich nie wytrzymał niewiedzy i zgłosił na policję zaginięcie dziewczyny. Policja popędziła do jej mieszkania, a że nie chora nie reagowała na pukanie, dzielni funkcjonariusze zdobyli drabinę i wspięli się do niej przez balkon. Tyle, tylko, że pomylili te balkony i zamiast do zaginionej dostali się na balkon znajomego autora tekstu.

Komputer (sieć, społeczność) jest kryterium naszej obecności

Rzeczywistość realna i wirtualna zatraciły granice. Ludzie tak mocno zrośli się z technologią, że uznają świat wirtualny za rzeczywisty. Na pierwszy rzut oka jest to śmieszne, śmieszna jest opowiedziana historia, ale po pierwszym chichocie szybko nadchodzi refleksja, która nieco wesołość osłabia. Otaczające nas przedmioty, w tym komputer mamią nasze wyobrażenia o sobie, o życiu, o naszej przyszłości. Wielu się zdaje, a większość wręcz w to wierzy, że są właścicielami rzeczy, sprzętów, że mogą się ich pozbyć w każdym momencie, że bliższa zażyłość z nimi podyktowana jest jedynie przez ekonomię.

Posłuszny przedmiot

Niektórzy twierdzą, że przedmioty stabilizują nasze związki. Przywiązują nas do miejsca, zniewalają, raczej niż stabilizują. Im więcej posiadamy, tym więcej mamy do stracenia i nasz ogląd sytuacji przestaje być uczciwy. Spoglądamy na zdarzenia przez pryzmat posiadanych rzeczy. Niekiedy właśnie przez nie, odwracamy głowę, przymykamy oczy i nie reagujemy, choć należałoby krzyczeć.

Podarunek to delegat

Przedmioty cały czas, czy tego chcemy czy nie, pośredniczą między ludźmi. Darując coś komuś informujemy, że chcemy nawiązać z nim kontakt, mimo, że jest nam obcy. Dawniej dzięki takim podarunkom tworzono koalicje, porozumienia, a nawet uzgadniano zawieszenie broni. Obecnie ciągle to robimy, cały czas używamy przedmiotów, jako mediatorów, choć jakość tych przedmiotów stała się gorsza. Ich seryjność, identyczność, masowa produkcja spowodowały, że stały się zagrożeniem dla ludzkich wartości.

Paradoks nowoczesności

To nadmiar i nadprodukcja rzeczy, które są pozbawione refleksji nad związkiem człowieka z rzeczami. Rzeczy odbierają wagę i zubożają dotychczasowe emocje i zachowania człowieka. Pojawienie się telefonu komórkowego zabrało radość oczekiwania na przyjaciela lub na ukochaną osobę. Zatarło pragnienie prawdziwej obecności. Bo, cóż piszemy sms-a: wszystko ok?, dostajemy odpowiedź: ok. i po konwersacji.

Facebook

Daje możliwość nowych znajomości, odkurzenie starych, ale nie chroni przed śmiesznością. Powinno się o tym pamiętać, że pisząc coś w sieci publikujemy nasze słowa publicznie. Publicznie to znaczy, że nie szepczemy zwierzeń do słuchawki telefonu, ale nadajemy przez radio.

Do jutra!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinby feather